13
Cze
2016
1

Selfistry – sztuka bycia człowiekiem

Wgląd w praktykę SELFISTRY - Selfistry ritrit w Bieszczadach

Na szybę samochodu spadły ostatnie krople letniego deszczu. Po burzy nie było już prawie śladu, kiedy podjechałyśmy z Olą pod Cafe Cheder na krakowskim Kazimierzu. Poczułam żal, że przejechałam prawie całą Polskę, a nie mamy czasu nawet na krótką kawę. Ale jak na złość uznałam, że najszybciej będzie dojechać z Warszawy do Krakowa trasą krakowską, bo przecież nie katowicką? Jednopasmówka i remonty na trasie sprawiły, że miałam 1,5 godzinne opóźnienie. 

Od strony św. Jakuba wyłoniła się energicznie drobna postać z burzą włosów na głowie i szerokim uśmiechem na ustach. Sarah! Ten uśmiech nie schodził jej z ust przez kolejne dni ritritu (odosobnienia). Przywitałyśmy się uściskiem jak stare, dobre przyjaciółki. Czekała nas jeszcze czterogodzinna jazda w Bieszczady. W jej towarzystwie to była sama przyjemność. Sarah ma w sobie światło i sprawia, że będąc przy niej rośniesz.  

Poznałam Sarah dzięki Agacie Dutkowskiej, która zaprosiła ją w listopadzie do Gdańska na Krąg de Lux. Po spotkaniu Sarah zapytała czym się zajmuję i gdy usłyszała, że organizuję czasem wyjazdy dla kobiet, entuzjastycznie rzuciła: „Świetnie! To zorganizujesz mi w maju Selfistry retreat w Polsce”. Doskonale - zgodziłam się szybciej, niż zdążyłam pomyśleć. Nie uczestniczyłam w warsztatach Sarah. Nie wiedziałam do końca czym jest Selfistry, ale jakoś intuicyjnie czułam, że chcę ten wyjazd zorganizować.  

Kameralna grupa. W sumie 8 kobiet. Każda inna. Każda niezwykła. I Sarah. Liderka. Choć nie wiem czy to odpowiednie słowo w języku polskim. Może powinnam użyć zwrotu „przewodniczka, mentorka”? Zaczęła od omówienia kilku prostych zasad, jakie przyjdzie nam przestrzegać podczas wspólnego pobytu.

  • jestem tu dla Ciebie 
  • jestem tu dla siebie
  • jestem otwarta i w pełni szczera wobec siebie

To może być trudne. Być ze sobą w pełni szczerą. Powiedzieć sobie prawdę w oczy. Wymieść spod dywanu to, co dotąd tam skrzętnie zamiatałaś. Czujesz, że jest źle. Czujesz, że potrzebna jest zmiana. I to może być wielka zmiana. Boisz się jej. Boisz się, że Twoje życie wywróci się do góry nogami i nic już nie będzie takie jak dotąd. Przecież bezpieczniej udawać, że wszystko gra. Jeszcze się przecież da… 

Przyjechałam tu dla siebie. Żeby pobyć sama ze sobą. Sama w grupie. Dla siebie w grupie. Dla siebie wzajemnie. Tak, jesteśmy tu też dla siebie wzajemnie. Choć pozornie to się nie skleja, w tym właśnie tym tkwi moc praktyki Selfistry. Sarah stwarza bezpieczne otoczenie. Atmosferę, w której możesz być sobą swobodnie. Bez strachu, że zostaniesz poddana ocenie. Możesz być sobą i jednocześnie czuć silne wsparcie grupy. I pełną akceptację. Skąd się to bierze? Każdy skupiony jest na sobie. Szuka źródła. W tym kontekście to, co robią inni przestaje mieć znaczenie. Trudno będąc skupionym na sobie oceniać czy osądzać kogoś innego. Zwyczajnie nie ma na to czasu ani przestrzeni.

SELF (własne ja)

W języku polskim nie istnieje słowo „self”. Można próbować tłumaczyć je jako „własne ja” czy „osobowość”. Ale to nie oddaje w pełni jego znaczenia. Self w tłumaczeniu Sarah to człowiek (human) Me - czyli ja - Kamila z całą moją historią. W różnych kontekstach - społecznym, cywilizacyjnym, rodzinnym, zawodowym. Te wszystkie uwarunkowania miały wpływ na to jaka Kamila jest, czym się zajmuje i jak się czuje. Kamila zazwyczaj jest w biegu, ma do załatwienia milion spraw i na nic nie ma czasu. Czuje jakby dryfowała przez życie niesiona jakąś siłą wyższą, na którą nie ma większego wpływu. Bierze tydzień wolnego w wakacje i stresuje się mocno, czy trafi się dobra pogoda. Narzeka na poniedziałki i z utęsknieniem wyczekuje weekendu. Kamila czuje się nieszczęśliwa i zagubiona. To dobrze! Gorzej gdyby w tej sytuacji tak się nie czuła. Kryzys często oznacza, że nadchodzi przełom.

W praktyce Selfistry self wyraża się poprzez ekspresję w ruchu - intuicyjnie, tak jak nam ciało podpowiada. Ta część pozwala pozbyć się blokad i uwolnić emocje. Dzięki niej możemy rozruszać i rozluźnić zastałe ciało. Ciało powinno się ruszać codziennie. Nie dajemy mu na to pozwolenia siedząc godzinami przed komputerem, po to by wieczorem położyć się przed ekranem telewizora. Ruch uwalnia. Czasem są to płynne taneczne ruchy, pełne gracji. Innym razem mocny marsz. Czasem czujemy potrzebę, aby skakać i zrzucić z siebie niewidoczny ciężar. Innym razem, zwyczajnie chcemy poturlać się po podłodze. Nie musisz się do tego specjalnie przygotowywać. Ciało samo Ci powie. Bardzo istotnym elementem tej części praktyki jest odpowiednio dobrana muzyka. Sarah ma utworzone cudowne playlisty, na które składa się muzyka z całego świata gromadzona przez nią latami.

WITNESS (świadek/obserwator)

Jeśli self to inaczej me, witness można określić jako I. Będąc w nieustannym biegu, narażone bez chwili wytchnienia na bodźce, które niesie nasza cywilizacja - telewizja, radio, prasa, układy w pracy, stosunki rodzinne - nie wiesz, czy to naprawdę jesteś Ty. Ta prawdziwa. Co zrobić, żeby się dowiedzieć kim naprawdę jesteś? Sarah podpowiada, że jest tylko jeden sposób: usiąść, zamknąć się i wsłuchać w siebie. Sit down, shut up and listen. Zatrzymać się. W naszej cywilizacji jest to duże wyzwanie. Jesteśmy uzależnieni od pędu, ruchu, dźwięku. Często przekraczając tylko próg domu włączamy telewizor, żeby nawet przez chwilę nie być w ciszy. To niewygodne. Cisza budzi lęk i kojarzy się z nudą. Nuda - bardzo interesujące miejsce (cyt. Sarah Marshank).

Poza tym - nie oszukujmy się - kto ma na to czas? Zatrzymać się i wsłuchać w siebie. Dlatego tą praktykę wykonuje się będąc w grupie. Grupa daje wsparcie i pozwala wsłuchać się w nasze głębsze ja. Kamila w postaci świadka/obserwatora nie jest uwarunkowana poprzez cywilizację, społeczeństwo, szkołę czy rodzinę, w której przyszło jej żyć. Nie ma historii. To ja jest głębsze i może się przyjrzeć temu co jest w nas. Z tego miejsca przychodzi zmiana i możliwość wyrażenia siebie - tej prawdziwej. Autentycznej. Każda tradycja duchowa, każda teoria psychologiczna opiera się na tym.

Kiedy przyznasz, że jesteś zagubiona, zdezorientowana i nie panujesz nad swoim życiem, ta część Ciebie, która mówi „hej, zagubiłam się” - ta część Ciebie nie jest zagubiona. Ta część w postaci świadka z pełną świadomością i trafnie potrafi ocenić sytuację. Jej! Cudownie jest sobie to uświadomić. Tu jest czas na zatrzymanie i ciszę. Czas na obserwację i prawdziwą ocenę sytuacji. Czas na wsłuchanie się w swoje myśli, uczucia i odczucia. 

W praktyce Selfistry wchodzimy w postać świadka zatrzymując się i obserwując innych, którzy są w tym czasie w ruchu lub medytacji. Ważne, żeby obserwować i rejestrować co się wokół dzieje. Bez żadnej oceny. Kiedy zaczynają przychodzić do nas myśli: „Jej, jak ona cudownie się porusza. Jaka jest w tym ruchu piękna” - dobrze jest sobie uświadomić, że to już zawiera w sobie element oceny. Jednocześnie, jeśli będąc w fasie świadka zauważam piękno w innej osobie, to oznacza, że tak naprawdę widzę to piękno w sobie. Jeśli skupiam się na niedoskonałościach - to są niedoskonałości, które widzę w sobie. Zawsze patrzymy na innych poprzez pryzmat swojej osoby. 

SOURCE (źródło)

Źródło wszystkiego. Divine/god/mistery/spirit. Tajemnica. Wszyscy jesteśmy źródłem. Wszyscy czujemy to, ale nie możemy pojąć. W tradycjach plemiennych jest taki zwyczaj, że po osiągnięciu pewnego wieku każdy idzie na samotną wędrówkę i stara się dotrzeć do źródła. Następnie wraca i dzieli się ze społecznością tym, czego doświadczył, czego się dowiedział. To trochę jak dzielenie się skarbem. Utraciliśmy to.

Kolejne naturalne stadium praktyki Selfistry to przejście z pozycji świadka/obserwatora do pozycji źródła. Możemy tu dotrzeć poprzez medytację. Siadamy w siadzie skrzyżnym. Plecy proste. Oczy zamknięte. Koncentracja na oddechu. To czas aby wejść w siebie, wsłuchać się w swój wewnętrzny głos. Po to, żeby zrozumieć. Po to, żeby połączyć się z odwieczną tajemnicą. A następnie wyjść na zewnątrz w przyrodę i połączyć się z naturą. Osobiście nie mam dużego doświadczenia w medytacji. Dlatego zaczynam od 10 minut dziennie. W ciszy. Najlepiej rano. Dobrze jest wyrobić w sobie taki rytuał. Uwagę koncentruję na oddechu. Skupienie. Cisza. Odchodzę myślami. Wracam. Cisza. Oddech. Znów odchodzę. Wracam. Oddech. To wystarczy. Myśli będą przychodzić. Cały czas. Ważne żeby starać się wrócić i ponownie skoncentrować na oddechu. Z czasem przycichną i będą jak mucha bzycząca gdzieś w dalekim rogu pokoju. 

Taka praktyka wspaniale oczyszcza umysł. A nasz umysł jest zaśmiecony. Jeśli dopiero zaczynasz medytować możesz powtarzać sobie mantrę: kim jestem? kim jestem? kim jestem? Z czasem to nie będzie potrzebne. Umiejętność całkowitego wyciszenia wymaga treningu. Ćwiczy się to podobnie jak ćwiczymy mięśnie. Potem będzie przychodzić naturalnie, z łatwością. Ale dla mnie - początkującej - to duże wyzwanie. 

Po 10 minutach w ciszy możemy dodać ruch, pomyśleć o jakiejś intencji, zapisać to, co do nas przyszło w notatniku. Wiele rzeczy nabiera jasności. Wsłuchując się w siebie nie mamy wątpliwości, że podejmujemy słuszne decyzje. Po prostu to czujemy. Uczuć nie da się oszukać. Jeśli coś wydaje się z pozoru atrakcyjne, ale Cię odpycha, bo czujesz intuicyjnie że coś nie gra - to jest głos, którego warto słychać. To jest najbardziej racjonalna wskazówka przy podejmowaniu decyzji. 

HUMAN/WITNESS/SOURCE

ME/I/DIVINE

Jesteśmy tymi wszystkimi Ja i naturalnym jest, aby płynnie przechodzić z jednego obszaru w kolejny. Najlepiej codziennie. Kiedy zatrzymamy się zbyt długo w jednym stadium - cierpimy. Żyjąc w naszej cywilizacji jesteśmy ciągle w pierwszym stadium…

Zatoka lasu zstępuje
w rytmie górskich potoków…
ten rytm objawia mi Ciebie, Przedwieczne słowo
jakże przedziwne jest Twoje milczenie
we wszystkim, czym zewsząd przemawia
stworzony świat,
co razem z zatoką zstępuje w dół każdym zboczem
to wszystko co z sobą unosi srebrzysta kaskada potoku,
który spada w dół rytmicznie
niesiony swym własnym prądem
- niesiony dokąd? (…)

pozwól mi się tutaj zatrzymać
pozwól mi się zatrzymać na progu
oto jedno z tych najprostszych zdumień
potok się nie zdumiewa, gdy spada w dół
i lasy milcząco zstępują w rytmie potoku
lecz zdumiewa się człowiek (…)

jeśli chcesz znaleźć źródło
musisz iść do góry, pod prąd
przedzieraj się, szukaj, nie ustępuj
wiesz, że ono musi tu gdzieś być
gdzie jesteś źródło?
cisza… dlaczego milczysz?
jakże starannie ukryłeś tajemnicę swojego początku

Ten wiersz Jana Pawła II miałam zapisany na pierwszej stronie notesu, który zabrałam ze sobą na wyjazd Selfistry. To stary notes. Wiersz zapisałam jakieś 8 lat temu. Zapisałam i odstawiłam notes na półkę. A przed wyjazdem sięgnęłam po niego. Przypadkiem. Instynktownie. Otworzyłam na pierwszej stronie kiedy Sarah tłumaczyła nam różnicę między self, witness i source…

  • Piękne to 🙂 dziękuję, że to opisałaś, nie było mnie tam, mogę sobie tylko wyobrazić, spotkałam Sarah w Krakowie, niesamowity człowiek, z kótego bije ciepło i dobro 🙂 i wiersz Jana Pawła II … 🙂 żeby znaleźć źródło trzeba chyba wyruszyć w górę rzeki, pod prąd, w góry… I don’t know.