29
Lut
2016
2

Jak pisać, żeby Cię czytali?

wpis gościnny: Karolina Bartoszek

Dobry projekt własnej strony www to jedno. Niewątpliwie jest ważny i przyciąga odwiedzających. Ale jeszcze ważniejsza jest sama treść postów na blogu. Czytelnicy zostają u nas, jeśli podoba im się jak piszemy i o czym piszemy. Ja nie jestem specką od pisania. Piszę jak mi wychodzi. A, że lubię pełne energii, kreatywne, młode kobiety to do dzisiejszego wpisu zaprosiłam Karolinę Bartoszek – copywriterkę i założycielkę kreatywnej firmy Oh My! Napisze Ci i nawymyśla. A dla mnie napisała w parę minut krótki poradnik w 6 krokach o tym jak pisać, żeby Cię czytali:

Po pierwsze – zawsze bądź sobą
Autentyczność przyciąga to nie tylko tytuł świetnej książki Ani Piwowarskiej , ale też zasada, która ostatnimi czasy wywróciła do góry nogami moje myślenie o pisaniu. Wiesz, największym problemem jest zwykle chęć pisania tak, żeby trafiło do każdego. TO NIEMOŻLIWE. Wszelkie próby uzyskania uniwersalnych tekstów kończą się beznadziejnie nudnymi zdaniami typu: Nasza kompleksowa oferta z pewnością zaspokoi potrzeby nawet najbardziej wymagających klientów. Co to mówi o tej firmie? Nic. A jeśli piszesz z serca i szczerze, Twoje teksty stają się wyjątkowe, bo mają w sobie cząstkę Ciebie. Przez to zwiększasz szansę na to, że ktoś będzie chciał skorzystać z Twoich usług właśnie dlatego, że jesteś jaka jesteś. I współpraca się będzie układała lepiej, i sprzedaż będzie bardziej prawdopodobna, i o utrzymanie długiej relacji z klientem też będzie dużo łatwiej. Poza tym – w ten sposób pisze się przyjemniej i bez spiny. Podsumowując – pisz tak, jak mówisz!

Złap odbiorcę za rękę i prowadź go
Jeśli chcesz, żeby czytelnicy zostali u Ciebie dłużej, daj im do tego powód. Najdłużej przesiaduję na stronach i blogach, gdzie w tekstach są ładnie zakomponowane przekierowania do kolejnych. Dosłownie chwilę temu na przykład czytałam o sposobach na domowe luksusy. Jednym z nich było jedzenie śniadania w domu, a przed nim picie szklanki wody z cytryną – i o tym ostatnim był napisany kolejny artykuł, do którego można było zawędrować za pomocą jednego kliknięcia. Trochę jak na YouTubie, kiedy słuchamy piosenki, a potem klikamy losowo w “podobne”. Neverending story!

Jeśli sprzedajesz – rozwiązuj problemy klienta
Bardzo często można spotykam się w sieci z ofertami, które są pełne tajemniczych sformułowań i technikaliów. Uwaga! Dla większości internautów (laików) nic one nie znaczą, bo ich po prostu nie rozumieją. Zamiast próbować zaimponować liczbami i trudnymi terminami, opowiedz o tym, jak Twój produkt czy usługa rozwiązuje ich problem. Przykładowo – nic mi nie mówią nigdy cyferki i literki przy opisach części laptopa, ale już informacja o tym, że będę mogła korzystać z niego bez ładowania przez ileś godzin i pracować poza domem to jest konkret. Pamiętaj – klient nie chce kupić młotka, chce wbić gwóźdź! Podpowiedz mu jak to zrobić z tym, co oferujesz.

Pisz dla ludzi, a nie pod wyszukiwarki
Niektórzy myślą, że jeśli nie użyją w tekście kluczowej frazy kilkadziesiąt razy, to koniec i mogiła, nikt nie znajdzie artykułu w sieci. Zapominają przy tym, że przede wszystkim piszą dla żywych ludzi. Tekst powinien być wartościowy, interesujący, zachęcający do podzielenia się nim i pisany prostym językiem. Spełnienie tych warunków też wygeneruje ruch na stronie!

Mniejsze kawałki tekstu są lepiej przyswajalne
Wyobraź sobie, że masz przed sobą gigantyczną muffinkę (albo jakiś inny smakołyk, który lubisz). Dasz radę ją zjeść w całości, w jednym kawałku? Pewnie nie, nawet jeśli będzie najpyszniejsza na świecie, bo to się po prostu dobrze nie skończy. I tak samo jest z tekstami. Lepiej smakują konsumowane stopniowo, rozdzielone nagłówkami. Dodatkowo, ułatwia nam to odszukanie treści, którymi w danym zagadnieniu interesujemy się najbardziej. Dzięki nagłówkom masz pewność, że Twój odbiorca zje najsmakowitsze dla niego kąski.

Nie bój się pisania
Chyba najważniejsza zasada. Sama do niedawna miałam ogromne problemy z pisaniem. Tak, pracując od lat jako copywriter, bałam się pisania pod własnym nazwiskiem. Bo co ludzie pomyślą. Bo może nie nadaję się jednak. Bo co się stanie, jak nikt nie przeczyta. Co? Nico. Świat się nie zawali ani od mojego, ani od Twojego pisania. A jak już zaczniesz, to będzie szło Ci coraz łatwiej i po pewnym czasie może to polubisz. Może nawet przestaniesz szukać wymówek, żeby tylko nie pisać… Dziś mogłam powiedzieć, że nie mam czasu, bo praca, albo że komputer padł, więc jak mam pisać… Bo piszę to wszystko na telefonie, wiesz? Dopiero zaraz będę próbować reanimować laptopa…

  • Świetne rady. Pozdrawiam

  • Dodałabym jeszcze, żeby starać się pisać bez błędów, bo niestety w pierwszym akapicie znalazłam kilka interpunkcyjnych i zawahałam się przez chwilę, czy jednak nie opuścić strony. Zostałam i na szczęście dalsza część była pozbawiona “kulfonów”. Tak, drażnią mnie błędy z jednego powodu – czytam sporo i niestety czytanie powielanych błędów sprawia to, ze sama potem je popełniam lub nie potrafię ich wychwycić w tekstach poddawanych korekcie. Mam za dobrą pamięć. 🙂 Co do kwestii wizualnych bloga – muszę przyznać, że na tym kompletnie czcionka mi nie pasuje, bo jest za jasna i zlewa się z tłem – musiałam tekst powiększyć 170%, żeby w ogóle móc tekst przeczytać.

    Co do samego artykułu, zbiór praktycznych porad właściwie do zastosowania od zaraz. Sama zaczęłam prowadzić bloga i stawiam przede wszystkim na autentyczność. Na szczęście udaje mi się to, ponieważ dobrzy ludzie z bliskiego otoczenia sami potwierdzają, że blog to cała ja. I to jest dla mnie najważniejsze – nie częstotliwość zamieszczania wpisów, zagęszczenie słów kluczowych w treści, ale właśnie fakt, że jestem to ja… ja i moje przemyślenia – ja i moje nastawienie do życia.

    Pozdrawiam serdecznie!

  • Czytałam “Autentyczność przyciąga”. Szalenie inspirująca lektura!

  • Rada o linkowaniu wewnętrznym – bardzo cenna 🙂 Niby to się wie, ale często się o tym zapomina. Zaraz przygotuję parę takich pułapek u siebie na blogu 🙂