23
Sty
2015
5

5 kroków by uprościć swoje życie i odzyskać radość

Wieczorem staram się czytać dzieciom przed snem przez 15 minut. Nie lubię znanych wszystkim bajek o Kopciuszku, który gubi pantofelek i czeka, aż z trudnej sytuacji wybawi ją bogaty książę. Albo o Śpiącej Królewnie, która przez sto lat śpi w oczekiwaniu na księciuniowy pocałunek. Sto lat?! Czytając takie bajki wpajamy naszym dzieciom, że dziewczynka powinna biernie czekać, aż pojawi się ten wymarzony książę na białym koniu i zamieni jej życie w bajkę. Synkowi też nie czytam takich bajek, bo po pięciu minutach się nudzi i każe mi natychmiast przestać!

Czytam im więc bajki, które motywują do działania, pokazują, że warto brać sprawy w swoje ręce i cieszyć się życiem. Bajki, które mówią jak ważna jest przyjaźń i że warto przełamywać nasze wewnętrzne lęki i być odważnym, bo każdy może być super bohaterem. Trzeba tylko w siebie uwierzyć. Dlatego moje dzieci znają dobrze Kubusia Puchatka, Pippi i Muminki. Choć szczerze przyznam, że Muminki to bardziej dla siebie czytam. I właśnie czytając któregoś wieczora Kubusia Puchatka natrafiłam na taki cytat: „Dokąd tak pędzisz stojąc?!” W Kubusiu, aż roi się od fajnych cytatów: „im bardziej Kubuś zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było” – albo „w takich chwilach ja jestem szczęśliwy, a inni mówią po prostu, że zjedli śniadanie”. Ale tamten jakoś mocno przykuł moją uwagę i w sumie – tak, odmienił moje życie! Właśnie dlatego warto czytać dzieciom książki.

Zatrzymałam się, bo uświadomiłam sobie, że to o mnie jest. Wstaję rano już zmęczona, w klatce piersiowej czuję ucisk. Budzę dzieci, szybko śniadanie, szybko ubieramy się, kurtki, buty i biegniemy do przedszkola. Odwożę wszystkich, sama do pracy docieram o godzinę za późno, zawsze! W pracy nieustanny pęd, bo wszystko przecież było na wczoraj. I znów szybko powrót, bo trzeba dzieci odebrać przed 17:00, zawsze jestem ostatnia. Jakieś zakupy, w domu obiad. Dzieci się bawią. Czy ja mam czas się z nimi pobawić? Nie mam, bo trzeba jeszcze mieszkanie ogarnąć i poprasować chociaż część z tej rosnącej sterty ubrań. Na szczęście jest ich dwójka, więc ładnie sami się bawią. A w razie kłótni zawsze można włączyć ratunkową bajkę. Wraca smok, dzieci szybko kąpiel i do łóżek, bo rano będzie trudno wstać. Czytanie bajki i samo usypiane znów trwa. Wreszcie śpią. Jest 22:00, siadam do komputera. Jestem wykończona. Znacie to?

Zatrzymałam się i zastanowiłam, dokąd ja tak pędzę? No i wyszło mi, że donikąd. Pędzę, biegnę, męczę się, kręcę, a tak naprawdę stoję w miejscu. Za rok znów będę tak samo zmęczona i zestresowana, a moja sytuacja ani ciut się nie zmieni. To nie było przyjemne uczucie, tak sobie uzmysłowić bezsens swoich działań. The truth will set you free, but first it will piss you off! No i się mocno wściekłam.

Dobrze jest tak czasem mocno sobą wstrząsnąć, bo można się wreszcie zatrzymać i zastanowić. Przemyślałam swoje wszystko i wyszło mi, że wszystkich tych mało istotnych rzeczy jest za dużo i muszę uprościć sobie życie. Tak jak to robią minimaliści. Im mniej wszystkiego mamy, tym bardziej możemy się skupić na tym, co ważne. Zrobiłam więc plan, który ma przybliżyć mnie do mojego idealnego stylu życia, wypełnionego podróżami. Bo podróże mi pasują. Tak!

thailand

Oto 5 kroków do tego, by wypracować sobie taki styl życia, który będzie do nas pasować i przyniesie nam radość. Jakie to proste, a zarazem jakie trudne!

Jeśli także czujesz, że ciągle gdzieś pędzisz bez celu – zrób tak, jak ja:

Krok 1. 

Wyobraź sobie swoje idealne życie. Pomyśl o swoich marzeniach i potrzebach. Nie stawiaj tu sobie żadnych ograniczeń! Największym marzeniem i potrzebą, którą trzymam w sercu od zawsze są podróże. Puściłam wodze fantazji. Zobaczyłam siebie z całą moją rodziną za rok w Peru, u mojego kumpla Ygora Jimenez’a ze studiów w Japonii. Moje dzieci bawią się z jego dziećmi i właśnie się żegnamy, bo wyruszamy w dalszą drogę do Ekwadoru spotkać się z kochaną Karen Avila, też przyjaciółką ze studiów. Kolejny kierunek to Australia, gdzie mieszka Magda, moja przyjaciółka z podstawówki. I muszę przecież wrócić do Japonii, spotkać się z Maki, Etsuko i Keita Suga. W podróżowaniu zawsze najważniejsze dla mnie było i jest spotkanie z drugim człowiekiem. A to dopiero początek, mała zajawka tego, co jeszcze przede mną. Nie myślałam, że czegoś nie da się zrealizować, bo nie stać mnie na bilet. W moim idealnym życiu wszystko jest możliwe. Zapisałam to, co przyszło mi do głowy, np. że chcę być szczęśliwa i wolna, chcę mieć codziennie czas na bycie z moimi bliskimi, chcę być w drodze, skakać ze spadochronem, chcę tańczyć tango na ulicach Buenos Aires. Nie tracić już więcej czasu. Wszystko, co tylko mnie ekscytuje – zapisywałam. Ty też tak zrób. Pomyśl, co Ciebie kręci? To nie muszą być podróże. 

Krok 2.

Przeanalizuj wszystko, co już Ci nie służy i nie przynosi radości. I odrzuć to. Przez to, że uświadomiłam sobie, co mnie uszczęśliwia i powiedziałam to głośno – bardzo jasne stało się dla mnie, co mi przeszkadza. Bez trudu zidentyfikowałam wszystkie rzeczy, które chcę zostawić za sobą. Uznałam, że one po prostu nie pasują do mojego nowego, wymarzonego stylu życia. Skoro jestem podróżniczką, to muszę być uważna. Nie ma więc miejsca na pośpiech i niedbałość. To dotyczy przede wszystkim moich dzieci – muszę zadbać o to, żeby poświęcać im czas i pokazać, co jest w życiu ważne. Czyli moim obowiązkiem jest zadbać o to, żeby ten czas dla nas znaleźć. Kosztem innych, mniej ważnych spraw. To dotyczy też odżywiania – dosyć śmieciowego jedzenia. Ani ja, ani mój smok, ani moje dzieci nie zasługujemy na to, żeby jeść byle co. Powinnam też bardziej zadbać o formę. Wędrowanie i wspólne spacery załatwią sprawę. Pozbywając się rzeczy zbędnych zyskujemy więcej miejsca na nowe. A więcej miejsca to wolność!

Krok 3.

Zrób plan, w jaki sposób chcesz wdrożyć zmiany i zacznij go realizować małymi krokami. Skoro podróże, to powinnam mieć pracę niezależną od lokalizacji. Tak, żebym mogła pracować będąc w drodze lub na przykład odpoczywając na plaży Ko Pha Ngan. Ale nie jestem grafikiem, ani nie tworzę stron www, a to typowe prace, które można wykonywać z każdego miejsca na ziemi. To nic, mogę przecież założyć bloga! Lubię pisać, robić zdjęcia, dzielić się, inspirować. To idealne dla mnie zajęcie. Tak sobie pomyślałam jeszcze trzy miesiące temu, a potem nauczyłam się jak zbudować własną stronę i teraz piszę ten artykuł, a Wy go czytacie. Przemyślałam z kim, gdzie i jakiego rodzaju wyjazdy chciałabym organizować. W przyszłym tygodniu jadę zrobić rozeznanie w chacie w Gorcach. A za dwa miesiące być może wybierzecie się tam ze mną. Miejsce jest niezwykle malownicze. Opracowuję właśnie ofertę. Jeszcze dużo pracy i długa droga przede mną, ale… wszystko w swoim czasie. 

Krok 4.

Zastanów się co idealnie pasuje do Twojego nowego stylu życia i bądź przy tym krytyczna. Przemyślałam, co chciałabym umieścić w tej przestrzeni, którą sobie tworzę i jak chcę ją zagospodarować. Czyli po prostu czym będę się zajmować. Jest tam miejsce na pisanie bloga, na robienie zdjęć, na wspólne podróże i na spotkania pełne inspiracji. Dałam sobie dużo czasu na zastanowienie, co chcę zostawić, a co odpuszczam. Przestałam bezmyślnie trwonić dni w biegu między jedną, a drugą sprawą.

Kiedy się zatrzymałam i dałam sobie ten wolny czas i przestrzeń na moje rzeczy, poczułam się trochę nieswojo. Dziwnie tak nagle robić coś dla siebie. Zadzwoniła koleżanka z prośbą o pomoc, potem trzeba było na kilka dni pojechać w odwiedziny do rodziny i znów się złapałam na tym, że moje plany leżą odłogiem, a ja nie przybliżam się do realizacji wymarzonych celów. Żeby nie wpaść w pułapkę spełniania czyichś planów warto sobie pomyśleć, jak wyglądałby Twój wymarzony dzień? Co musiałoby się wydarzyć, żebyś czuła się spełniona? I przy każdej rzeczy, którą wprowadzasz do swojego nowego życia zadaj sobie kilka pytań: – czy dana rzecz wniesie wartość w moje życie? – czy wniesie radość do mojego życia? – czy przypadkiem ta rzecz czy osoba nie będzie tylko czegoś zastępować i czy jest tego warta? – i wreszcie czy sposób w jaki spędzam czas wolny jest zgodny z moim nowym stylem życia, czy do mnie pasuje? 

Przechodząc cały ten proces bądź proszę krytyczna. Podnoś poprzeczkę. Nie gódź się na to, żeby mieć po prostu dobre życie. Ono ma być wspaniałe! Zasługujesz na to. Kiedy to już zacznie się dziać i nowe możliwości staną się częścią Twojego życia będziesz wiedzieć co jest warte, żeby zostało, a co nie. Poznasz po tym, czy Cię to ekscytuje czy nie.

Krok 5.

Doceniaj to co masz. Och, jak lubimy zaglądać do czyjegoś ogródka. U kogoś zawsze trawa jest bardziej zielona. Tu użyję słów Anety Pondo, redaktor naczelnej Miasta Kobiet „Doceniaj to co masz, bo nie wiesz jakie trupy ktoś trzyma swojej w szafie”. Mocne, wiem. Cieszę się więc, że mam wspaniałą rodzinę, że wszyscy są zdrowi. Cieszę się, że mam od lat cudowne przyjaciółki, które choć mieszkają daleko ode mnie, mocno mnie wspierają. Jestem wdzięczna, że poznałam tyle fantastycznych, inspirujących osób w ostatnim czasie. Tak więc cokolwiek Cię spotyka dobrego, bądź wdzięczna. Zatrzymaj się na chwilę, odetchnij i doceń to wszystko co jest wokół Ciebie. Im częściej będziesz to robić, tym szybciej wejdzie Ci to w nawyk. To wspaniały nawyk, który każdemu polecam.

Te kilka kroków do prostego i wypełnionego radością życia to piękna droga. Nie mówię, że to się stanie w parę dni. Ja wciąż jestem w procesie zmiany, wciąż jeszcze nie zrobiłam wystarczająco dużo miejsca na nowe i wiele jeszcze zbędnych, brzęczących puszek ciągnę za sobą. Ale tak ustawiłam sobie priorytety, żeby codziennie robić kilka małych kroczków, które poprowadzą mnie we właściwym kierunku. Z każdym dniem uwalniam się od zbędnego balastu. A pytanie „Dokąd tak pędzisz stojąc?” z całą pewnością już mnie nie dotyczy.

 

  • Bardzo inspirujące 🙂 dziękuję

  • Sylwia

    Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, rok za rokiem, i co? Pędzimy tak przez życie bez zastanowienia się czy te dziesiątki rzeczy robionych codziennie choć trochę zbliżają nas do wymarzonego życia . Często nie zbliżają. Życie jest za krótkie żeby tak pędzić stojąc w miejscu. Dziękuję za ten artykuł.

  • Kamilo – ŚWIETNY artykuł.
    Chciałabym, by każda kobieta robiła sobie od czasu do czasu taki przystanek i serwowała terapię wstrząsową. Jeśli tego nie robimy to nie potrafimy zrealizować punktu pierwszego z Twojej listy – nie potrafimy marzyć i nawet tam się zaczynamy ograniczać. A cóż to za życie bez marzeń!

  • Kamilo, piękny, motywujący, cenny tekst. Biorę swoje życie pod lupę pod tym kątem już od jakiegoś czasu. To proces, tak jak u Ciebie. Cieszę się, że o tym napisałaś i dziękuję 🙂

  • Mysza

    pięknie napisane. grunt to odwaga wyruszyć w drogę za marzeniami 🙂

  • Joanna

    Dało mi to do myślenia. W trakcie analizy mojej sytuacji i zastanawiania się, co jest moim pragnieniem, okazało się, że nie wiedziałam nawet tego, że nie znam odpowiedzi na to pytanie… Czy to możliwe, że meczac się s tym stanie nie wiem na co bym go chciała zmienić?

    • A masz jakieś marzenia? Coś co Cię ekscytuje? Zazwyczaj to jest odpowiedź na pytanie, czym bym się chciała zajmować. A jeśli na te pytania odpowiadasz: nie wiem, to czeka Cię długi trening i poszukiwania. Dobrym pomysłem jest spojrzenie wstecz i zastanowienie się, co mnie kiedyś ekscytowało, jak byłam dzieckiem, jak byłam nastolatką. Może to była sztuka albo jakiś sport. W młodości zawsze się czymś ekscytujemy – to w nas zostaje. Być może teraz nie przyszłoby Ci do głowy, że interesuje Cię sztuka, ale gdybyś spróbowała – mogłoby się okazać, że bardzo głęboko pod skórą tą potrzebę ukryłaś. Ale to może być też cokolwiek innego. Warto się zastanowić i poszukać… Pierwszy krok już poczyniłaś – odkryłaś, że coś Cię uwiera i męczy. Niektórzy nawet tego nie są świadomi. Potrafią się tak oszukiwać przez całe życie.

  • Bardzo jest mi to bliskie. Nawet jeśli czasem trzeba z czegoś zrezygnować – wiadomo, że rezygnuje się po to, żeby mieć w sobie przestrzeń do realizowania tego, co najważniejsze. Nawet o tym niedawno pisałam: http://autentycznycopywriting.pl/moja-lista-rzeczy-do-niezrobienia/

  • Sadday

    Trafiający w moje serce tekst! Ciągnie mnie w więcej niż jednym kierunku. Sama nie wiem do końca co wybrać, ot Ci mój wróg – niezdecydowanie. Wiem, że nie chcę, żeby było tak jak jest teraz. Wiem, że nie jestem szczęśliwa. Wiem czego nie chcę – w tym miejscu utknęłam.

  • Pingback: Ikimasa » Góry wołają, więc muszę iść…()